Chillout po norwesku

Lofoty – wyjątkowa podróż, wspaniali ludzie, nowe doświadczenia

Lofoty: Lofoty to łukowato wygięty archipelag wysp, położony za kołem polarnym, nad Morzem Norweskim. Wyrzeźbione przez lodowiec i ruchy tektoniczne tworzą krajobraz, który urzeka swoim pięknem od pierwszego spotkania.

Trasa* i pierwszy dzień na Lofotach

Sama podróż była już wielką przygodą. Zbiórka w Katowicach, wyjazd do Gdańska, promem 18 godzin do Nynashamn, przez Szwecję do Norwegii. Po zjechaniu z autostrady w Szwecji i w głąb tundry  natrafiamy na ”lekki offroad”. Nie widać było żywej duszy, nawet ptaków nie było słychać. Wokół karłowate drzewka, z bliska i daleka renifery i łosie. Witała nas dzika przyroda, góry, jeziora, naprawdę było na co popatrzeć.  

Sposobów dojazdu do celu było wiele, jak się okazało, każda ekipa poruszała się w troszkę inny sposób, ale wszyscy spotkaliśmy się szczęśliwie w jednym miejscu, w malutkiej norweskiej miejscowości Kalle. Był czas na rozpakowanie rzeczy, ewentualnie krótką drzemkę – każdy według swego uznania i oczywiście kolacja, którą przygotował nasz niezawodny Paweł. Ryba smakowała rewelacyjnie, mistrzostwo świata! (i tak już było co wieczór carte du jour: RYBA – dziękujemy Paweł!)

Była godzina 24, a na dworze ciągle jasno. Pierwszy raz w życiu mieliśmy okazję doświadczyć tzw. „białych nocy”. Niesamowite wrażenia i mnóstwo dowcipów krążyło na ten temat
(na przykład: kto idzie na nocne? kiedy otwierają sklep nocny? czy kolacja będzie po zmroku?).

Czas na odpoczynek, za oknem ciągle jasno. Zasłoniliśmy rolety, rozpaliliśmy ogień w kominku i  tak rozmawialiśmy do późna. Tak minął pierwszy dzień: na spokojnie, bez pośpiechu, w końcu byliśmy na wakacjach.

Kolejne dni

Mieliśmy do dyspozycji duży hangar na nasze rzeczy, a także na przywiezione z Polski sprężarki. Wszystko było bardzo dobrze zorganizowane.

A to już tradycja: 10:00 rano każdego dnia, zbiórka nurkowa, gdzie ustalaliśmy w jakich miejscach nurkujemy, dzieliliśmy się na grupy, omawialiśmy szczegóły. Dla tych co w danym dniu nie chcieli nurkować do dyspozycji były rowery, kajaki, łódki, itd. Czas wolny – dowolny. Ale trzeba pamiętać było, że ryba na kolację! Panowie okazali się prawdziwymi łowcami, kusze, noże – wszystko szło w ruch. A jak nie pod wodą to znów „wędkowanie” , gdzie się wędkę zarzuciło tam ryba łapała. Miałam też okazję złapać dorsza – oczywiście z przeznaczeniem na wspólną kolację.

Hit wyjazdowy: mogliśmy codziennie oglądać mecze Mistrzostw Europy: Polska-Ukraina. Mnóstwo emocji i tzw. STREFA KIBICA-NURKA

Nie można było narzekać na nudę. Zawsze było coś do zrobienia.

Nurkowania

Nurkowania odbywały się z brzegu i z łodzi. Miejsca były dość zróżnicowane, bogata fauna podwodna: dorsze, zębacze, flądry, halibuty, tasze, żabnice, molwy, kraby, rozgwiazdy, ukwiały.
Flora: lasy brunatnic, morszczynów. Temperatura wody na powierzchni wynosiła 12C, przy dnie 6C.

Powrót do domu

No i przyszedł też czas na powrót do Polski, trzeba było opuścić to magiczne miejsce, do którego nie raz jeszcze wrócimy, prawda? Na szczęście setki zdjęć upamiętniają tę bajkową krainę.

Mamy nadzieję, że uda się wnet zorganizować spotkanie po-Lofotowe dla tych, którzy byli z nami, a także dla tych, którzy chcieliby posłuchać naszych opowiadań i zobaczyć zdjęcia.

Na zakończenie

Korzystając z okazji chciałam podziękować w szczególności Kasi, Pawłowi, a także całej mojej ekipie z „Żółtego” (chodzi o Traffica ) oraz wszystkim uczestnikom wyjazdu za wspaniale spędzony wspólnie czas!

– Asia Wieczorek

 

* Trasa: Katowice- Gdańsk, Szwecja: miejscowości, przez które przejeżdżaliśmy: Sundsvall, Solleftea, Vilhelmina, Arjeplog, Norwegia: miejscowości Rognan, Bognes, promem do Lodingen (już Lofoty) przez Svolvaer do naszej miejscowości Kalle.

Dodaj komentarz