Nurkowanie popołudniowe i nocne na Pogorii III

W czwartek, 30 sierpnia 2012 w gościnnym ogrodzie CN Divemaster Pro stawiła się duża liczba osób chętnych na wspólne nurkowanie i spotkanie z bracią nurkową. Szybko napełniliśmy butle powietrzem i wyruszyliśmy na Pogorię III, żeby tam spędzić  przyjemne popołudnie i wieczór.  Kilka osób dojechało i dołączyło do nas jeszcze tuż przed zmrokiem.

Dla większości osób, pierwsze nurkowanie było typowo rekreacyjne, a niektórzy wykonywali zadania w ramach specjalizacji z nurkowania nawigacyjnego. Briefing przed kursem z nawigacji, prowadzony przez Pawła, wyjątkowo przypadł do gustu łabędziom, które sprawiały wrażenie że słuchają go pilniej niż kursanci. Gdy nurkująca grupa spędzała swój czas na odkrywaniu kolejnych podwodnych niespodzianek, jakie kryją się pod wodami Pogorii III, to grupa nienurkująca zacieśniała więzi towarzyskie i wypoczywała, wylegując się na miękkiej trawce. Towarzyszyły nam dwa urocze psy – elegancko wystrojona yorkshire terier oraz radosny i pracowity labrador, który przyniósł nam w pysku tyle drewna, że wystarczyłoby na trzy ogniska.

Po nurkowaniu raczyliśmy się wspomnieniami nie tylko nurkowymi, opowieściami najróżniejszej treści, objadaliśmy się smakołykami przywiezionymi z sobą, aby nasz wyjazd nabrał także charakteru piknikowego oraz wypaliliśmy bardzo aromatyczną sziszę.

Przyszedł czas na nurkowanie nocne.
Obok miejsca, z którego wchodziliśmy do wody jest port jachtowy, przy kei było zacumowanych kilka jachtów, w niektórych z nich, czas spędzali żeglarze. Sprawiali wrażenie bardzo zaniepokojonych, gdy zorientowali się że „ta dziwna grupa ludzi” idzie pod wodę po zmroku, jednak po naszym wynurzeniu się spod wody okazali się bardzo pomocni, gdyż nie mogąc odnaleźć spokoju podczas naszego pobytu pod wodą – świecili latarkami i w ciemnościach nocy wszyscy dotarli na ten właściwy brzeg. Widoczność była różna, to jak zwykle zależało i od miejsca i osoby nas poprzedzającej, jednak medalowe okazy szczupaków jakie mieliśmy okazję zobaczyć wynagrodziły dyskomfort każdemu marudzie.

Dochodzą nas słuchy, że już żałują Ci, których z nami nie było. I mają rację.
Jednak nie ma się czym martwić, jesteśmy, kochamy nurkowanie i wspólnie przemiło spędzany czas, więc tylko od nas samych zależy czy wolimy te kilka godzin w tygodniu spędzić z chipsami przed telewizorem na wysiedzianym fotelu czy zwołać super ekipę i pojechać na wspólnego nura i pozytywnie się naładować na następnych kilka dni.

Trafnych decyzji i mile spędzonego czasu życzę Wam i sobie.
Ola K.

Dodaj komentarz