Powitanie jesieni na Pogorii IV – w poszukiwaniu amura giganta

Postanowiliśmy skorzystać z zaproszenia CN Divemaster Pro na wspólne niedzielne nurkowanie. Przywitał nas cudowny, słoneczny poranek pierwszego dnia jesieni.
Spotkaliśmy się w naszym centrum nurkowym z Krzyśkiem, jego kursantami oraz kilkoma nurkowymi zapaleńcami i wyruszyliśmy wspólnie na bardzo przez nas lubianą Pogorię IV.

Mało brakowało, a Krzysiek nie pojechałby z nami zanurkować, ponieważ Marta, która miała w tym dniu kończyć swój kurs OWD, była tak podekscytowana swoim kolejnym nurkowaniem, ostatnimi zadaniami do wykonania, że wsiadła do samochodu zapakowanego po brzegi sprzętem nurkowym i czym prędzej wyruszyła w stronę nurkowiska, zapominając o swoim instruktorze. Jakże się zdziwił, gdy po zamknięciu wszystkich drzwi i bramy wjazdowej na teren CN Divemaster Pro nie mógł zlokalizować samochodu, którym miał jechać na Pogorię. Na szczęście Marta wróciła po Krzyśka i wspaniale zakończyła swój kurs. W tym dniu także dwie kolejne osoby przygotowywały się do pierwszego kontaktu z terra incognita, ponieważ był to dla nich pierwszy nur na wodach otwartych. Agata dzielnie asystowała podczas kursu, a Aga, Kris i ja wyruszyliśmy w podwodną podróż przez zielone bezkresy Pogorii IV w poszukiwaniu ciekawostek, jakie kryją się w tym niepoznanym całkowicie przez nas zbiorniku. Temperatura 16 stopni była bardzo przyjazna, jednak widoczność pogorszyła się w porównaniu do tej z ubiegłego tygodnia i wynosiła około 4-5 m.

Tydzień temu dzielnie towarzyszyły nam szczupaki, okonie i płocie, jednak nie dawały nam spokoju amury, które nie każdy miał wtedy okazję i szczęście zobaczyć.  Nasze nurkowanie zadedykowaliśmy królowi amurów – W poszukiwaniu amura giganta, pieszczotliwie – basiora. Przemierzyliśmy kawał Pogorii, przedzierając się przez podwodne chaszcze, wśród starych choinek, patyków, innych drzewek, mijając ławice różnych ryb, wędrujące raki, by pod koniec nurkowania, około 60-tej minuty spotkać kolegę amura. Nie było to byle jakie spotkanie. Podjął nas król wszystkich amurów.

Mroczne miejsce, dosyć ciemne, choinki o ociężałych gałęziach, a tu zza drzewka … wypłynął On – amur gigant. Nie zdążyliśmy nawet uruchomić aparatu, bestia dwa razy czmychnęła przed nami. Chłodną oceną – mierzył około 130 cm i ważył 40 kg. Nie ma żartów. Zawarliśmy z nim podwodny pakt i przenigdy nie zdradzimy wędkarzom miejsca jego przebywania.

Wspaniały słoneczny dzień, tyle wrażeń, nowy nurek wśród nas, kolejni już się uczą i niezapomniany amur. Ile radości daje nam wszystkim wspólne nurkowanie i chwilowa możliwość przebywania w podwodnym świecie. Nie zamienilibyśmy tej pasji na żadną inną. Dla mnie to był wyjątkowy dzień, ponieważ zanurkowałam z przyjaciółmi po krótkiej przerwie i w podwodnym świecie przywitał mnie sam Król.

Z nurkowym pozdrowieniem i życzeniami pięknej nurkowej jesieni, Ola K.

4 odpowiedzi do “Powitanie jesieni na Pogorii IV – w poszukiwaniu amura giganta”

  1. Marta pisze:

    Codziennie sprawdzam skrzynkę pocztową z obawą, że pani z Dąbrowy mnie odnajdzie. Albo czekam, że odwiedzi mnie dzielnicowy 😉

  2. Agata pisze:

    Ważne, że Krzysiu dotarł na Pogorie 😉
    P.S Marta, dostałaś jakieś zdjęcie od Pani z samochodu za Tobą ?
    😛

  3. 🙂 super
    tak to wychodzi gdy zakończenie danego zdarzenia opowiada kilka osób jednocześnie 🙂
    Do zobaczenia na nurkowaniach!

  4. Marta pisze:

    Tak dla sprostowania – po Krzysia wróciła Agata 🙂 dziękuję za wspaniałego nura!

Dodaj komentarz