Relacja z Horki

Do wyjazdu na nurki w niemieckich kamieniołomach namówił mnie Wiesiek. Myślę sobie, OK :) – jadę. Podjęłam wyzwanie i wyposażona przez Kasię w grubą piankę odliczałam godziny do wyjazdu. Większość „Hydrozagadkowej bandy” wyruszyła już w piątek rano, ja dopiero po pracy mogłam dołączyć i w godzinach wieczornych razem z Kubą przekroczyliśmy zachodnią granicę.

Po czterogodzinnej jeździe, która minęła bardzo szybko, z uśmiechem na twarzy dotarliśmy na miejsce. Zostaliśmy zakwaterowani w pięcioosobowych, przytulnych domkach i po szybkim rozpakowaniu bagaży zaczęliśmy przygotowania do grilla. Wieczór upłynął w doskonałej atmosferze, do której przyczynili się wszyscy uczestnicy. Atrakcją wieczoru był Leszek, który umilał nam czas grą na gitarze. Zabawa przy wspólnym śpiewaniu była przednia :) ) i trwała do późnych godzin nocnych.

Sobota – szybkie śniadanie i w planie nurki na Horce z jej sławnymi już schodami. Zgodnie z planem większość wykonała dwa nurki. Woda miała doskonałą przejrzystość, dzięki której mogliśmy zobaczyć kiczowatą rodzinkę rekinów, krecika (albo to był pingwin), podwodny las i inne atrakcje. Po nurkach oczywiście znów przygotowywaliśmy się do wspólnej zabawy przy ognisku. Nasz osobisty Hydrozagadkowy Mecenas przebranżowił się na jeden wieczór i został grill masterem, dzięki któremu nasze wygłodniałe nurkowe żołądki szybko napełniły się smakowitymi przekąskami. Wspólne biesiadowanie znów trwało do późnych godzin nocnych a niektórym przeciągnęło się nawet do wczesnych godzin porannych :) )

W niedzielę Kasia zdecydowała, że jedziemy zanurkować w kamieniołomie Prelle a wszyscy zgodnie jej przytaknęli. Ja z Edytą i Agatą stwierdziłyśmy, że jednak wolimy korzystać z pięknej pogody nad wodą. Sądząc po minach naszych kolegów-nurków, po ich wyjściu z wody, nie było czego żałować. Po powrocie do naszych domków zdecydowaliśmy się z Robertem, Wieśkiem i Kubą na jeszcze jednego nurka na Steinie. Chyba należą mi się brawa za wytrzymałość ( 40 minut w piance przy temperaturze wody 4ºC), ale jak to mówią „ma się dziać” :) ) Kolega Wiesiek stwierdził, że jeśli miałby opisać ten kamieniołom to…no cóż, nurkowanie w Egipcie to jego obraz nieba a Steina…(chyba) piekła – i w 100% się z nim zgadzam. Tu muszę podziękować naszemu nowemu instruktorowi za opiekę. Robert dzięki :) ) i Kasi, która widząc mnie całą telepiącą się z zimna, po wyjściu z wody, zaaplikowała mi sporą dawkę napoju rozgrzewającego (oczywiście bezalkoholowego ;) ).

Po wysuszeniu się, ogrzaniu i napełnieniu naszych żołądków zaczęliśmy się pakować. Butle, kuwety ze sprzętem zostały szybko wrzucone do naszego busa i w drogę – kierunek Katowice.

Tak spędzony weekend na pewno utkwi wszystkim w pamięci. Świetna zabawa, udane nurki tylko w tak doborowym towarzystwie jak nasze :) ) Do następnego.

Ania ;)

Dodaj komentarz