Hydrozagadka na niemieckich kamieniołomach

Przepiękny lipcowy weekend postanowiliśmy spędzić na niemieckich kamieniołomach. Żeby dłużej cieszyć się nurkowaniem, słońcem i weekendem zrobiliśmy sobie wolne już od piątku.

Po szybkim i wesołym dotarciu na miejsce, zakwaterowaliśmy się w naszych domkach i poszliśmy nurkować na kamieniołom Steina. Widoczność na tym starym kamieniołomie naprawdę pozytywnie nas zaskoczyła. Po nurkach biwakowaliśmy paląc ognisko, robiąc grilla i przegryzając domowe wypieki. Pogoda nam sprzyjała, pomimo doniesień z Polski o szalejących burzach. 
Sobota – niespiesznie wstajemy i udajemy się na wspólne śniadanie. Zjedzone na położonym nad kamieniołomem, otoczonym zielenią tarasie ma swój niepowtarzalny urok. Dziś zbieramy się na nurkowanie na Horkę. Tutaj niestety aż gęsto od ludzi. Jednak pod wodą wszystko już się uspokaja i nie widać tłumów. Więcej w tym nurkowaniu biesiady niż samego przebywania pod wodą. Robimy po dwa długie, głębokie nurki. Niektórzy zamienili w ten dzień nurkowania na wycieczkę rowerową, a pagórkowaty krajobraz dał się im we znaki. Jesteśmy po równo zmęczeni J Piękny dzień powoli przechodzi w wieczór, szykujemy ognisko. Na sobotę dojechali do nas kolejni nurkowie, więc świeże dostawy ciasta i pysznych wymyślnych sałatek nie pozwoliły nam na głód. Wszystko smakuje wyśmienicie, kiełbaski pieczemy przy ognisku a szaszłyki, kotlety i inne specjały na grillu, do tego obowiązkowe piwo, nie wiem kto mnie zapnie jutro w skafander. O diecie pomyślę w poniedziałek.

Nie siedzimy zbyt długo, jutro jeszcze nurkowanie i droga do domu. Miało być po jednym nurkowaniu ale szkoda tak szybko wyjeżdżać – zrobimy dwa. I tak z lekkim niedosytem pakujemy się do domu. Trochę pada, ale mamy ze sobą namiot, więc na sucho możemy się przebrać i zapakować samochody. Zbliżając się do granicy natrafiamy na ścianę deszczu, nie możemy uwierzyć ze w Polsce była tak odmienna pogoda. Zatrzymujemy się jeszcze na kawę w Polsce, to już przecież nasza tradycja. I pędzimy do domu. Rozstajemy się w centrum, przepakowujemy i już żałujemy za tak szybko czas zleciał. No cóż, następny wyjazd we wrześniu. Zapraszamy Was, bo kto nie jedzie potem żałuje, takie są te nasze wyjazdy. 

Pozdrawiam nurkowo i spójrzcie proszę na zdjęcia. Dzięki zaangażowaniu Kuby możemy się z Wami podzielić relacją fotograficzną. Dzięki Kuba, robisz super zdjęcia! :)

Dodaj komentarz