Hydrozagadkowe safarii w Egipcie

W sobotę 13 sierpnia 14-osobowy Hydro- Team wyruszył na podbój raf Morza Czerwonego. Tym razem udaliśmy się na łączoną wyprawę z Centrum Nautica… Dzięki Tomkowi przedstawiamy filmową relację z naszego ostatniego Safari - klik

Nowi ludzie, nowa łódź – ciekawość przygody dominowała. Po krótkiej i sprawnej podróży „bukujemy” się na S/Y „Jet Star”. Pierwszy wieczór, na wzór wczasów w Ciechocinku, można określić „wieczorkiem zapoznawczym” – pierwsze nieśmiałe rozmowy, pierwsze koktaile… A od następnego dnia ciężka „orka na ugorze”: pobudka 5.15 (tak tak, piąta piętnaście naszego czasu), briefieng- nurkowanie – śniadanie – briefieng – nurkowanie – przerwa – briefieng – nurkowanie… i tak cztery razy dziennie. Po ostatnim nurku czekała na nas kolacja. Co prawda kucharz serwował posiłki w ilościach świadczących o jego powściągliwości, ale na „szczęście” wsparcia udzielił mu tradycyjny egipski „faraon” ze swoja zemstą- ofiary swe zbierał szeroką ławą.

Myli się ten co myśli, że po wszystkich atrakcjach dnia wieczorem nadchodził czas na odpoczynek. Praktycznie każdego wieczoru znajdował się domorosły KO-wiec (rodem z filmu REJS), który organizował grupie zajęcia wieczorowo-nocne. Niewątpliwie była to przeszkoda w porannym wstawaniu, ale spora grupa nie opuściła żadnego z zaplanowanych nurkowań. W zamian woda zaoferowała nam wszystkie fantastyczne atrakcje dla których tu przybyliśmy: przepiękne rafy w których „kipi” życie całą feerią kolorowych rybek, mureny, płaszczki, żółwie a nawet dane nam było spotkać rekiny. Nad sprawnością i bezpieczeństwem nurkowań czuwali dwaj przewodnicy i załoga łodzi.

Tygodniowe safari nurkowe kończymy tradycyjnym „pidżama dive” – ostatnim nurkowiem, gdzie wszystko co śmieszne, radosne i nieszablonowe jest dozwolone i pożądane. Do zabawy włączają się

przyjaciele z Nautiki, mamy więc grupę krasnali, nurka w stringach, nurków w sukienkach, spódnicach i pidżamach, nurkinię, która zamiast w masce płynie w okularach słonecznych. Widok wzroku innych grup mijający pochód takich odmieńców – bezcenny. Cytując klasyka literatury można by rzecz: „I ja tam byłem i ja tam wino piłem”. Robert.