Hydrozagadkowy packrafting

Przepiękny weekend lipca spędziliśmy w Pieninach na raftingu. To już drugi nasz wypad na zabawę na wodach szybko płynących. Już w piątek zameldowaliśmy się na miejscu i sprawdziwszy obecność oraz stan wód udaliśmy się na zasłużoną imprezę i grilla.

W sobotę po śniadaniu czekała nas ciężka praca i zmagania z wodą. Na początek techniki ratownicze, poruszanie się po wodzie, dopływanie do brzegu i różne inne ekwilibrystyki. Po obiedzie próbowaliśmy użyć różnych trików, żeby naszego eksperta odwieść od zajęć, ale nieubłaganie kazał nam się meldować na torze i dalej, tym razem już w pontonach  – wywrotki, wsiadanie i spływanie torem.

Na kolację poszliśmy ledwo żywi ze zmęczenia. Oczywiście tliły się w nas jeszcze siły, żeby zaliczyć pogawędki przy ognisku i pobiesiadować nieco. Spać poszliśmy w miarę wcześnie, gdyż czekała nas wyprawa na Białkę i spływ pontonami. Na miejscu okazało się, że stan wody nie gwarantuje wiele płynięcia a raczej chodzenie. Ucieszyliśmy się nawet, że nastał dla nas dzień luzu i odpoczynku. Jednak Marcin kazał nam chodzić w wodzie pod prąd, a potem ćwiczyć spływanie wodospadem. Niektórym udało się wymigać od zajęć i poleżeć leniwie nad Dunajcem. Inni taplali się jeszcze w zimniej górskiej wodzie. Na zakończenie niedzieli odwiedziliśmy bacówkę z przygotowanymi na miejscu serami. Pyszności Pani serwowała takie, że aż wstyd się przyznać, jakie góry sera owczego pochłonęłam.

Po raz kolejny przywieźliśmy z wyjazdu niesamowite wrażenia. Wiele się nauczyliśmy – przede wszystkim respektu do wody i nie oceniania pochopnie warunków, które mogą się wydawać błahe, a rzeczywistość przerasta nasze wyobrażenia wielokrotnie.

Dziękujemy Marcinowi za cierpliwość, wiedzę, którą się z nami chętnie dzielił i czas nam poświęcony. Zmęczeni byliśmy niesamowicie, wydaje mi się, że jeszcze bardziej niż w zeszłym roku. Pytanie, czy ćwiczenia trudniejsze, czy upał większy?  Bo przecież nie fakt, że przybył nam kolejny rok i sił w związku z tym mniej.

Mam nadzieję, że za rok wyższy stan wody pozwoli na spłynięcie rzeką do końca. Już się cieszymy na tę przygodę. Ciekawe jakie atrakcje tym razem przygotuje nam Marcin. Jak zwykle dziękuję licznej grupie za uczestnictwo a tym, którzy z nami nie pojechali pozostaje żałować i pooglądać zdjęcia.

Pozdrawiamy tym razem nadwodnie

Hydrozagadka, Kasia i Marcin.

 

Dodaj komentarz