Meksyk i Cozumel, czyli śladami piratów z Karaibów

Meksykańskie wakacje zaczęły się dla nas w dobrym momencie. Za oknami w kraju śnieg, więc jest to dobry moment, żeby wyruszyć po witaminę D dla pięknej skóry, paznokci i mocnych kości ;) Lot do Cancun minął szybko, bez problemów postawiliśmy nasze stopy na ziemi meksykańskiej. Jeszcze tego samego dnia dostaliśmy się na wyspę Cozumel i nieco zmęczeni, ale radośni mogliśmy przed pójściem spać wypić margaritę i zagryźć guacamole.

Następnego dnia już od rana nurkujemy. Cozumel przywitał nas pod wodą dobrą widocznością i lekkim prądem. Dwa nurkowania mijają szybko i już możemy pędzić na miasto na lunch i piwo. Żyć nie umierać. Niespodzianką jest to, że na Cozumel rozgrywają się zawody Iron Mann. Mnóstwo zawodników bierze udział w zawodach, a cała wyspa dopinguje. Musieliśmy nasze nurkowanie zacząć wcześniej, bo później ulice były zamknięte i nie moglibyśmy dotrzeć samochodami do hotelu. My płynęliśmy na nurkowanie, a obok zawodnicy pod całkiem niezłą falę płynęli swoje kilometry. Po dwóch nurkowaniach spotkaliśmy już pierwszych zawodników, którzy brali udział w trzeciej części zawodów. Myśleliśmy że to koniec, ale biegali do wieczora. Tłumy biegaczy tak naprawdę pojawiają się dopiero około 18, kibice nie odpuszczali i dopingowali każdego. Niektórzy byli już w trasie kilkanaście godzin, więc to naprawdę duży wysiłek. Inne atrakcje, które na nas czekały to urodziny Joanny. Party odbyło się na dachu hotelu, przy basenie. Po nurkowaniach nikt nie miał już ochoty moczyć się w basenie, ale party na basenie i wygibasy w takt muzyki na pewno zostaną naszej solenizantce w pamięci. W końcu to prawie grudzień, więc nie zawsze będzie miała takie warunki do świętowania. Nasza solenizantka zadowolona z prezentu serwowała drinki, i tak zastał nas wieczór i głód wygonił z basenu. Czas na kolejną porcje guacamole. Poza guacamole mamy też oczywiście inne ulubione potrawy i niestety obawiamy się, że wszystko się wyjaśni w momencie ubierania spodni. No cóż, te chwile na razie odwlekamy i oddajemy się z rozkoszą w ręce lokalnej kuchni i barmanów. Dni na Cozumel mijają nam szybko i dziś już ostatnie nurkowania za nami. Jutro jeszcze wycieczka wokół wyspy i przenosimy się na ląd gdzie rozpoczniemy przygodę w słynnych cenotach.

Ślemy wszystkim ciepłe pozdrowienia na te opady śniegu
Katarzyna