Egipt zimową porą

W tym roku część ferii zimowych spędzaliśmy w Safadze. Po dłuższej nieobecności w tym mieście, postanowiliśmy zobaczyć czy nie zmieniło się coś pod wodą. I tak, w czasie kiedy u nas powoli temperatura spadała poniżej zera, my pakujemy sprzęt nurkowy i letnie ciuchy do walizek i udajemy się na lotnisko. Po małych perturbacjach lotniskowych w końcu dotarliśmy do Safagi. Przywitało nas słońce i umiarkowany wiatr, więc niecierpliwe czekamy aż dotrzemy do hotelu. Jesteśmy zmęczeni. I tak pierwszy dzień upłynął nam leniwie na odpoczynku i przyzwyczajaniu się do słońca. Niektórzy zapomnieli się nieco i rozkosze kąpieli słonecznych przypłacili nadmiernymi wypiekami i oczywiście niewybrednymi żartami reszty towarzystwa. Wiecie jak to jest, na kolegów zawsze można liczyć. Następny dzień to już nurkowania. Po pierwszych wejściach do wody, gdzie każdy jeszcze potrzebuje sprawdzić balast, dopasować sprzęt i odnaleźć swój komfort pod wodą, sytuacja jest opanowana, grupy podzielone i możemy w pełni korzystać z uroków egipskiej rafy.

W Safadze nurkujemy z łodzi. Mamy do swojej dyspozycji całą łódkę. Możemy zostawić na niej swój sprzęt i nie zawracać sobie głowy codziennym pakowaniem i rozpakowywaniem. Nie trzeba też pilnować, żeby zabrać ze sobą wszystko z bazy. Do tego sprzęt się suszy rozwieszony na wieszakach. To nam pasuje. Poza tym na łodzi serwują nam zimne i gorące napoje, dostępne przez cały czas. Przez pierwsze dwa dni były one bardzo pożądane, gdyż zimny wiatr nas nie rozpieszczał. Dopiero w wodzie tak naprawdę czuliśmy się jak w Egipcie, po wyjściu z niej wiało, więc chowaliśmy się do salonu. Na szczęście kucharz od razu podawał ciepły lunch, wiec najedzeni, ogrzani spokojnie odpoczywaliśmy po nurkowaniach a łódź sunęła do brzegu. Pogoda jednak postanowiła być dla nas łaskawa, wiatr szybko sobie poszedł wiać gdzie indziej i następne dni rozpieszczały nas słońcem i ciepłem. Wejścia do wody były prawdziwą przyjemnością i z wody nie chciało nam się wychodzić. Nie tylko odwiedzaliśmy rafy zatoki, ale również udaliśmy się na nurkowania na oddaloną dalej Panorama Reef gdzie spędziliśmy cały dzień. Podróż wprawdzie była dłuższa, ale warto było odwiedzić te piękną rafę. Inny dzień nurkowy, to nurkowania na Salem Express. Salem leży płytko, więc niezależnie od poziomu wyszkolenia cała grupa miała okazje go zwiedzić. Wykorzystaliśmy również okazję do rozpoczęcia kursów wrakowych. Nie zrezygnowaliśmy również z zaplanowanego nurkowania nocnego. Mieliśmy szczęście spotkać hiszpańską tancerkę, żółwia, który nie specjalnie się nami przejmował oraz duże kalmary, które dosłownie wciągnęły naszych fotografów na całego.

Oczywiście jeździmy do Egiptu, żeby nurkować, ale ważny też jest aspekt towarzyski. Towarzystwo dopisało na 5 z plusem. Hotel, chociaż jest nie pierwszej młodości, to wybaczamy mu niedociągnięcia, bo karmiono nas dobrze a i wieczorem dostarczał nam rozrywek. Kto chciał i miał siły mógł korzystać w pełni z dobrodziejstw urokliwego Egiptu.

Safaga jest nie tylko kurortem wakacyjnym. Ze względu na swoje położeni była kiedyś miastem portowym, funkcjonował tutaj mały port wojskowy. Obecnie znajdują się tutaj liczne kopalnie fosforanów, ten minerał jest eksportowany właśnie z Safagi. Znana jest również z niezanieczyszczonej atmosfery, czarnych wydm piaskowych i źródeł mineralnych, które uzyskały specyficzne właściwości w leczeniu reumatoidalnego zapalenia stawów i łuszczycy. Ponadto oczywiście słynie ze sportów wodnych ale nie tylko z nurkowania. Safaga jest szczególnie popularna wśród kitesurferów i windsurferów i była nawet gospodarzem Mistrzostw Świata Windsurfingowych w Red Sea w 1993 roku. Jak widać rożni się nieco od innych popularnych kurortów turystycznych Egiptu. Dlatego ostatniego dnia postanowiliśmy się wybrać zobaczyć jak żyją tu ludzie na co dzień, bez otoczki turystycznej.  Wprawdzie turyści docierają wszędzie i sklepy z pamiątkami znajdują się również na ulicach „starej” Safagi to jednak można tutaj zobaczyć jak żyją mieszkańcy. Spotkaliśmy się z miła atmosferą i duża życzliwością mieszkańców. Chętnie z nami gawędzili i żartowali, ciesząc się że zawitaliśmy do nich chociaż na chwilkę. Przy okazji kupiliśmy trochę przypraw, herbaty, kawę i inne drobiazgi. Mam nadzieje ze będą nam przypominać te krótkie chwile spędzone w Egipcie. Tydzień to naprawdę za mało żeby zobaczyć więcej, zwiedzić więcej i jeszcze nurkować. Z niedosytem opuszczamy gościnne progi Egiptu. Na szczęście to nie jest bardzo daleka wyprawa. W sierpniu planujemy znowu się tu wybrać, tym razem bliżej wody, bo na Safarii nurkowe po rafach południowego Egiptu.

W podróżach fajne jest to, że można je potem wspominać. Nic tak nie cieszy jak wspominki w gronie znajomych, którzy z nami brali udział w wyprawie. Dlatego 12 maja, po nurkowaniach, zapraszamy wszystkich chętnych na ognisko Hydrozagadkowe, które tematycznie poświecimy naszej wyprawie do Safagi. Natomiast co dokładnie się będzie działo na ognisku, to już Wasza inwencja, ja nigdy nad tym nie panuje

Zapraszam wszystkich serdecznie

„ Niestety ostatnio jedyne pióro” Hydrozagadki – Katarzyna