Weekend nurkowy

Ostatnia sobota września po kilku zimniejszych dniach przywitała nas słońcem i przyjazną temperaturą. Postanowiliśmy to skrzętnie wykorzystać i spędzić ten dzień nad wodą. Część nurków już od świtu siedziała w wodzie czekając na tę bardziej normalną resztę, która postanowiła pospać do 7.

O dziwo, aż takich tłumów nie było i wszyscy zmieściliśmy się w odzie. Niektórzy już uciekali po jednym nurku, rodzinne obowiązki nie zawsze pozwalają zostać dłużej. A my standardowo kończyliśmy kursy, niektórzy dopiero zaczynali swoje podwodne podboje. Byli i tacy, który zaliczali nurkowani w nowej, technicznej konfiguracji. Dla każdego znalazł się powód, żeby wejść pod wodę. A pomiędzy nurkowaniami, odwiedziliśmy stoisko ECN’u gdzie można było wypożyczyć sprzęt do testów oraz zobaczyć nowości. Ja wypróbowałam nowe płetwy, widać na zdjęciu – super. Robert mierzył maskę z dodatkowymi oczami dla tych po 50-tce. Spotkaliśmy również zaprzyjaźnione centrum nurkowe Pijawka z Warszawy, ale nie udało nam się wrzucić Zbyszka do wody. To nie zmienia faktu ze nie będziemy próbować następnym razem. Cały dzień można uznać za bardzo udany. Jedyny mankament, o którym w końcu napiszę, bo to nie pierwszy raz, to fakt grillowania przez sąsiadów z wiaty obok. Dwie godziny unosiły się zapachy podpałki do grilla i tak naprawdę zamiast przebywania na świeżym powietrzu trujemy się oparami. Mam nadzieje ze gospodarz obiektu wyznaczy miejsce do grillowania w lekkim oddaleniu od miejsca, gdzie się rozkładamy na nurkowanie. Szkoda, żeby większość był truta przez kilka osób. Nie taki jest cel spędzania czasu na łonie natury. Pozdrawiam wszystkich nurkowo i zapraszam już za tydzień. Korzystajcie z jeszcze ciągle ciepłej wody, bo dni coraz chłodniejsze i później będzie to wymagało więcej wyrzeczenia.